Łucjan Marchwicki

13 Flips | 1 Magazine | @jakubstawar7q10 | Keep up with Łucjan Marchwicki on Flipboard, a place to see the stories, photos, and updates that matter to you. Flipboard creates a personalized magazine full of everything, from world news to life’s great moments. Download Flipboard for free and search for “Łucjan Marchwicki”

Psychoza Hitchcocka

Wchodzący właśnie na polskie ekrany „Hitchcock”, biograficzny szkic słynnego reżysera, nosił początkowo tytuł zaczerpnięty bezpośrednio z książki …

Artboard 1

Hitchcock 1934-1939: U progu sławy

Pora domknąć kolejny, po Latach niemych (1925-1929) i Próbie dźwięku (1929-1932), rozdział w filmografii Hitchcocka. Okres przedwojenny to dla niego …

Hitchcock #22: Rebeka (1940)

Trudno o lepszy debiut w Hollywood – adaptacja gotyckiej powieści Daphne Du Maurier zarobiła obłędną na te lata sumę 6 milionów dolarów, zdobyła 2 …

Hitchcock #21: Oberża Jamajka (1939)

Ostatni film Hitchcocka sprzed wyjazdu do Stanów jest jednocześnie tym najbardziej rutyniarskim. Nieustanne starania i namowy Davida O. Selznicka …

Hitchcock #20: Starsza pani znika (1938)

Przedostatni, przed wyjazdem do Hollywood, film Hitchcocka zrealizowany w Wielkiej Brytanii, pozostaje jednocześnie tym najbardziej znanym i – co …

Hitchcock #19: Młody i niewinny (1937)

Kolejny film Hitchcocka – luźna adaptacja powieści kryminalnej Josephine Tey – pozwala dokonać pewnej podsumowującej obserwacji na temat czterech …

Hitchcock #18: Tajny agent

Czwarty z rzędu wspólny thriller szpiegowski Hitchcocka i Charlesa Bennetta jest jednocześnie tym najbardziej kontrowersyjnym. Adaptacja popularnej …

Hitchcock #17: Bałkany

Trzeci film Hitchcocka zrealizowany dla brytyjskiego oddziału Gaumontu nie jest tak dynamiczny jak „Człowiek, który wiedział za dużo” i tak …

Hitchcock #16: 39 kroków

„39 kroków”, najpopularniejszy z brytyjskich filmów Hitchcocka, stanowi naturalne przedłużenie wątków i możliwości podjętych rok wcześniej w …

Hitchcock #15 – Człowiek, który wiedział za dużo (1934). Po artystycznej i finansowej klęsce „Wiedeńskich walców” (który to film – z powodu braku dostępu do anglojęzycznej kopii - pozwolę sobie w moim cyklu pominąć) Hitch znalazł się w wyjątkowo trudnej sytuacji zawodowej. Nakręciwszy kilkanaście filmów dla British International Pictures, z których niemal połowa w ogóle go nie interesowała, wiedział, że pośród produkcyjnej sztampy coraz trudniej będzie mu znaleźć materiał współgrający z jego talentem. Niespodziewana propozycja brytyjskiego oddziału studia Gaumont pojawiła się w odpowiednim momencie i – kto wie – być może uratowała młodego reżysera przed wieloletnią stagnacją. Oferta była wyjątkowo lukratywna, gwarantowała bowiem zarówno pełną niezależność artystyczną, jak i finansowanie na nieosiągalnym dotąd poziomie. Hitchcock podpisał z Gaumontem umowę na pięć lat, a w czasie tym nakręcił swoje najważniejsze i najbardziej znane filmy brytyjskie (oprócz „Człowieka…”, także „39 kroków” i „Starsza pani znika”) przed odlotem do Los Angeles w roku 1939. „Człowiek…”, nie tylko ze względu na świeżo rozpoczętą współpracę z nowym studiem, jest dla Hitchcocka filmem pierwszych razów. To właśnie tutaj po raz pierwszy pojawia się u niego gwiazda z prawdziwego zdarzenia, zaś on sam wdaje się we flirt z (później chętnie podejmowaną) estetyką szpiegowską. Tutaj też Alfred pierwszy raz podejmuje bezpośrednią współpracę z dramaturgiem i scenarzystą Charlesem Bennettem, którego sztukę w przeszłości adaptował („Szantaż”, 1929), a który aż do roku 1940 napisze dla niego sześć błyskotliwie rozedrganych fabuł. Jednocześnie jednak z trzech wymienionych wyżej brytyjskich klasyków Hitcha, ten jako jedyny okazuje się niedopracowany. Alfred wydaje się wręcz onieśmielony faktem, że po raz pierwszy stać go na wystawną scenografię i obecność wielkiej gwiazdy (Peter Lorre w roli groźnego spiskowca), przez co – zupełnie jakby nie chciał zapeszyć ewentualnego sukcesu – przymyka oko na rozmaite szczegóły. Zwłaszcza dziś wydaje się, że zarówno fabuła, jak i wynikające z niej sytuacje są mocno niedopracowane, nierzadko zahaczają też o gatunkowe klisze. Jest tu niemal wszystko, z czym kojarzy się szpiegowska sztampa: wiadomość ukryta w opakowaniu pianki do golenia, dentysta będący w rzeczywistości szpiegiem, a nawet zabójca „zaprogramowany”, by strzelać wyłącznie na dźwięk gongu. Jeśli dodać, że w scenach bójek i strzelanin (a tych nie brakuje) film niezamierzenie wpada w pocieszny slapstick, nie dziwi, że po latach Hitch postanowił nakręcić go raz jeszcze – z zupełnie nową obsadą i nieporównywalnie większym doświadczeniem. Jednego nie da się jednak filmowi Hitcha odmówić: jako pierwszy z jego szpiegowskich thrillerów, zwraca uwagę na przedmiotowość, z jaką wszelkiego rodzaju organizacje rządowe postrzegają szeregową (czasem użyteczną, czasem nie) jednostkę. Rodzina Lawrence’ów, która uwikłała się w międzynarodową intrygę z zabójstwem ważnego polityka w tle, okazuje się pierwszym, a w konsekwencji jednym z wielu pionków, którymi tak chętnie zagrywają pozostający w cieniu gracze. 6/10

Hitchcock 1929-1932: Próba dźwięku

W maju na fanpage’u bloga zapoczątkowałem cykl, w którym opisuję kolejne tytuły z filmografii Alfreda Hitchcocka. Wpisy pojawiają się trzy razy w …

Hitchcock 1925-1929: Lata nieme

Trzy tygodnie temu na fanpage’u bloga zapoczątkowałem cykl, w którym opisuję kolejne tytuły z filmografii Alfreda Hitchcocka. Wpisy pojawiają się …